Za wysokie tempo [felieton]

Za wysokie tempo [felieton]

Dzisiaj będzie o sporcie. Przede wszystkim o piłce nożnej. III-ligowej. Jej uczestnicy mogą się poczuć, jak profesjonaliści z czołowych lig europejskich. Nie zwariowałem. Punktem wspólnym jest częstotliwość występów. A jeśli na tapecie jest sport i pisze ostrowianin, to nie można w tym tygodniu nie wspomnieć o koszykarzach Stali.

Piłkarska III liga. Czwarty poziom rozgrywkowy w Polsce. Grają w niej amatorzy, którzy na co dzień pracują zawodowo. W każdym razie zdecydowana większość z nich. Tymczasem piłkarze Ostrovii Ostrów Wlkp. w okresie od 11 kwietnia do 6 maja rozegrali 7 meczów. Jutro zagrają ósmy.

Wychodzi średnio jedno spotkanie co 3,5 dnia.

Taka częstotliwość rozgrywania meczów jest zupełnie normalna w przypadku, powiedzmy... Premier League. Chociaż londyńska Chelsea, świeżo upieczony mistrz Anglii, rozegrała w analogicznym okresie 5 meczów. Podobnie jak Lech Poznań czy Legia Warszawa. 8 meczów zagrała Barcelona. Zejdźmy jednak na ziemię.

Granie co trzy dni na poziomie III ligi to sytuacja, która z normalnością ma niewiele wspólnego.

W poważnej, profesjonalnej piłce, jest to oczywiście standard. Chociaż, jeśli za poważną piłkę uznamy naszą Ekstraklasę, przestaje być to takie oczywiste. Nie ważne, czy mówimy o Legii Warszawa, czy o Górniku Łęczna. Konieczność rozgrywania meczów częściej niż raz w tygodniu, niezmiennie wywołuje lament wśród piłkarzy i trenerów.

A mówimy o profesjonalistach,

którzy mogą w całości poświęcić się piłce, są świetnie opłacani, mają zapewnioną odpowiednią dietę, suplementację, fizjoterapię, odnowę biologiczną itp. itd. Znamienny jest przykład Legii Warszawa, najbogatszego klubu w Polsce. Zespół występował w tegorocznej edycji Ligi Europy, gdzie mecze rozgrywa się w czwartki. Przed i po każdym meczu europejskich rozgrywek Henning Berg, szkoleniowiec stołecznego zespołu, na ligę wystawiał rezerwy. Uznał więc, że najlepiej opłacani piłkarze w kraju nie wytrzymają takiego tempa.

O ile w przypadku zawodowców taka postawa budzi wśród kibiców uśmiech politowania, o tyle

III-ligowy maraton, połączony z rozgrywkami Pucharu Polski, jest zwyczajnie ponad siły większości jej uczestników. Kadry zespołów III-ligowych nie składają się z 20 równorzędnych zawodników. Granie co 3-4 dni, jedną jedenastką, złożoną z chłopaków, którzy codziennie przed albo po treningu jadą do pracy, prowadzi to tego, że

w pewnym momencie piłkarzom „odcina prąd”.

Działacze Okręgowych Związków Piłki Nożnej powinni się nad tym zastanowić przy ustalaniu terminarza na kolejny sezon. Poziom naszej piłki, nawet ekstraklasowej, delikatnie mówiąc na kolana nie rzuca. "Zajechani" amatorzy i półamatorzy wielkich widowisk raczej nie stworzą. Przy przemęczeniu łatwiej za to o kontuzje, które w pracy zawodowej też nie pomagają.

Wielkie widowiska tworzy za to ostatnio Stal Ostrów.

I chociaż mecze na poziomie I ligi koszykówki stoją na bardzo różnym poziomie i więcej tu taktyki niż fajerwerków, to "Stalówkę" ogląda się z przyjemnością. Kapitalna atmosfera w drużynie, wielka wola walki i determinacja. W tej fazie rozgrywek nie walczy się tylko z przeciwnikiem, ale - może przede wszystkim - ze zmęczeniem i kontuzjami, czego wśród zawodników Stali nie brakowało. Zacisnęli zęby i wygrali. Kibice kochają takie zespoły. Doskonale było to widać podczas piątego, decydującego o awansie, meczu półfinału play off z warszawską Legią.

Na trybunach ostrowskiego "kurnika" ponownie zagościł niepowtarzalny klimat,

przywołujący wspomnienia ze starych, dobrych, ekstraklasowych czasów. Tej drużyny nie da się nie lubić. Tych zawodników stać na awans do Ekstraklasy. I życzę im tego z całego serca. Mam tylko nadzieję, że jeśli to nastąpi, na wysokości zadania stanie też zarząd. Organizacyjnie i finansowo. Żeby się nam Ekstraklasa nie odbiła czkawką.

No i hala.

Temat budowy nowoczesnej hali widowiskowo-sportowej powraca od lat i za każdym razem kończy się na gadaniu. „Kurnik” przy ul. Kusocińskiego najlepszej wizytówki miastu nie wystawia. Więc kiedy słyszę o projektach budowy aquaparku czy lodowiska, zawsze twierdzę, że priorytetem powinna być hala. Bo to miasto na nią zasługuje. Kropka.

Na koniec króciutko o samorządzie.

Na ostatniej sesji Rady Miejskiej można było poczuć lekki powiew normalności. Zaczęło się jak zawsze, od wzajemnych uszczypliwości i oskarżeń, ale było tego jakby trochę mniej. Same głosowania przebiegły sprawnie, najważniejsze, dotyczące uchwały w sprawie dopłat na wymianę ogrzewania z węglowego na ekologiczne przeszło jednogłośnie. Może jest to zwiastun tego, że pomimo wielu różnic, władza i opozycja są w stanie odpowiedzialnie zarządzać miastem.

A może to tylko taki niczym nie uzasadniony, wiosenny optymizm.

Komentarze

Serwis WLKP24.info do swojego działania wykorzystuje pliki cookies. Stosujemy je, aby zapewnić Państwu jak największą wygodę korzystania z funkcjonalności naszego portalu.

Jeżeli zgadzają się Państwo na korzystanie z cookies przez nasz portal, prosimy o kliknięcie przycisku "Akceptuję". Jeśli nie akceptują Państwo takiego działania, należy zmienić ustawienia cookies w swojej przeglądarce.

Akceptuję

Przeczytaj naszą politykę cookies