Bieber w Łodzi - było gorąco!

Reklama

Belieberki krzyczały tak głośno, że zatykało uszy. Pod sceną było gorąco od emocji, zwłaszcza, gdy na początku koncertu ze szczytu sceny spłynął biały anioł, czyli Justin we własnej osobie. Bieber nie tylko śpiewał, tańczył i grał, ale też rozdawał fankom części swojej garderoby

Było cudownie! Płakałam na co drugim utworze - mówi jedna ze spotkanych po koncercie podekscytowanych ostrowianek, które ściskając rulon z plakatem z rumieńcami wychodziły z łódzkiej Atlas Areny. I nic dziwnego, że pierwszy polski koncert wzbudził takie emocje, bo - tak, jak zapowiadali organizatorzy - show było prawdziwie amerykańskie, z efektami specjalnymi, wybuchami, tancerzami, wizualizacjami i pełnym, głośnym brzmieniem.

Ale dla belieberek nie liczyły sie efekty, liczył sie sam Justin, który nie tylko śpiewał, ale też tańczył, grał na pianinie, perkusji, gitarze... i na uczuciach ściśniśniętych pod sceną piszczących nastolatek. Było tak gorąco, że niektóre z dziewczyn nie wytrzymywały napięcia, a ratownicy medyczni mieli pełne ręce roboty... 

Komentarze

Serwis WLKP24.info do swojego działania wykorzystuje pliki cookies. Stosujemy je, aby zapewnić Państwu jak największą wygodę korzystania z funkcjonalności naszego portalu.

Jeżeli zgadzają się Państwo na korzystanie z cookies przez nasz portal, prosimy o kliknięcie przycisku "Akceptuję". Jeśli nie akceptują Państwo takiego działania, należy zmienić ustawienia cookies w swojej przeglądarce.

Akceptuję

Przeczytaj naszą politykę cookies