Załamani, zdruzgotani, rozczarowani biało-czerwoni

Reklama

Nie milkną echa sobotniego spotkania żużlowców Litex MDM Polcopper Ostrovia w Lublinie. Biało-czerwoni po niezwykle dramatycznym boju przegrali z Lubelskim Węglem 43:46. Do skandalicznej sytuacji doszło w przedostatnim biegu. Przy prowadzeniu ostrowian 5:1 upadek zanotował Andriej Kudriaszow, który tym zachowaniem doprowadził do powtórki.
 

W sobotę w Lublinie w rywalizacji dwóch drużyn, które marzą o awansie do czołowej czwórki emocje były przeogromne. Ostrowianie tak, jak zapowiadali pojechali tam po komplet punktów. Biało-czerwoni prowadzili niemal od samego początku. Po dziewięciu biegach podopieczni Michała Widery mieli nawet dziewięć punktów przewagi. Później gospodarze mozolnie odrabiali straty. Poziom adrenaliny był więc maksymalny. Przed wyścigami nominowanymi było 39:38 dla Ostrovii.
W 14 gonitwie ostrowianie mieli wielką szansę przypieczętować swój sukces. Po starcie na czele stawki mieliśmy Petera Karlssona i Adama Skórnickiego. Trzeci jechał Karol Baran, na ostatniej pozycji znajdował się za to Andriej Kudriaszow. No i to Rosjanin wywinął niesamowity numer. Na pierwszym łuku drugiego okrążenia zanotował upadek. Zawodnik gospodarzy nie zamierzał podnieść się z toru. To sprawiło, że sędzia musiał przerwać bieg. Kudriaszow otrzymał czerwoną kartkę. Doszło jednak do powtórki, w której wygrał Baran przed Karlssonem i Skórnickim. W efekcie losy meczu wciąż były otwarte.
Wygraną Lubelskiemu Węglowi zapewniła para: Daniel Jeleniewski - Maciej Kuciapa. Ten duet w ostatnim biegu dnia podwójnie pokonał Michała Szczepaniaka i Nicklasa Porsinga.
Zachowanie Andrieja Kudriaszowa budzi wielkie kontrowersje. Rosjanin postąpił bardzo haniebnie. - Czujemy się zwycięzcami tego meczu - mówili po meczu członkowie Ostrovii. Zdruzgotany był trener Michał Widera, który w ostatnich latach niesamowicie pomagał rosyjskiemu zawodnikowi. Kudriaszow był członkiem zespołu Funny Team, w którym są też inni zawodnicy rodem z Rosji: Władimir Borodulin, czy Ilja Czałow. Rosjanin dzięki pomocy Michała Widery podczas pobytu w Polsce przebywał w mieszkaniu narzeczonej ostrowskiego szkoleniowca. Swój sprzęt miał za to w warsztacie w Świętochłowicach. Po sobotnim spotkaniu Michał Widera nie chce już znać Rosjanina.  - Ten człowiek skreślił się absolutnie dla mnie. Nie chcę mieć nic wspólnego z takim zachowaniem. Dla mnie najważniejsza w życiu jest uczciwość i fair play. Tego nauczyła mnie matka. Nie wiem, czy ja się nadaję do tego sportu z takimi zasadami - mówił po meczu na łamach portalu sportowefakty.pl trener Ostrovii. - Nie chcę mi się już rozmawiać na temat tego człowieka. Żył pod moim dachem, do dyspozycji miał mój warsztat. Wszystko za free, a on "odwdzięczył" się w ten sposób. Jeszcze raz powtórzę. Dla mnie to co zrobił nie mieści się w głowie. To coś niespotykanego. To sprawa moralna i honorowa. Nie dociera jeszcze do mnie, że zrobił to człowiek, który otrzymał ode mnie taką pomoc.

Komentarze

Serwis WLKP24.info do swojego działania wykorzystuje pliki cookies. Stosujemy je, aby zapewnić Państwu jak największą wygodę korzystania z funkcjonalności naszego portalu.

Jeżeli zgadzają się Państwo na korzystanie z cookies przez nasz portal, prosimy o kliknięcie przycisku "Akceptuję". Jeśli nie akceptują Państwo takiego działania, należy zmienić ustawienia cookies w swojej przeglądarce.

Akceptuję

Przeczytaj naszą politykę cookies