Dlaczego Ostrovia wygrała w Łodzi?

Reklama

Czwartkowa wygrana w Łodzi otwiera dla żużlowców Litex MDM Polcopper Ostrovia drzwi do udziału w rundzie finałowej. Ostrowianie wykonali kolejny krok w stronę czołowej czwórki. Ten sukces jest efektem pracy i działań całego sztabu ludzi. O kulisach zwycięstwa na gorącym łódzkim terenie tylko u nas!
 

Ostrowianie zrobili wszystko, co tylko mogli, żeby wygrać ten czwartkowy pojedynek. Zespół miał za sobą kilka intensywnych dni treningowych. Biało-czerwoni jeździli na własnym torze, jak również w Gnieźnie i Wrocławiu. Podopieczni Michała Widery spędzili wiele czasu na pracy przy sprzęcie.
Odpowiednie wsparcie było także w trakcie meczu. Do dyspozycji ostrowskich zawodników był sprzęt Tomasza Gapińskiego, który współpracuje z braćmi Garcarkami. Biało-czerwonym pomagał też mechanik ,,Gapy”. Z Ostrovią był też Mateusz Szczepaniak, który wziął swój najlepszy motocykl. - Nawet nie wiesz, jak bardzo żałuję, że nie mogę jeździć. Mam przeogromny głód jazdy - mówił nam przed zawodami Mateusz Szczepaniak, który nie może otrzymać zgody na zmianę barw klubowych od działaczy bydgoskiej Polonii. W tym klubie nie jeździ. Jest tylko rezerwowym na wypadek kontuzji zawodnika z podstawowego składu. Młody ,,Szczepan” rwie się do startów. Bardzo chciałby jeździć w biało-czerwonych barwach. Niestety, zawody ogląda tylko w roli kibica.
- Mogę śmiało powiedzieć, że bracia Garcarkowie to nie są moi sponsorzy, ale wręcz wujowie. Już nie wiem, jak mam im dziękować i jak dobrze mówić o tej ich pomocy - opowiada Denis Gizatullin. Rosjanin wrócił do składu Ostrovii po dwumeczowej przerwie. Pokazał, że kontuzja barku jest przeszłością. Zdobył dziewięć punktów. ,,Giza” wystartował na sprzęcie, który był przygotowany przez Carla Blomfeldta, kanadyjskiego tunera, pracującego w teamie Łukasza Sówki. Przygotowanie tego sprzętu było dość drogie, ponoć kosztowało kilka tysięcy euro! W Łodzi ,,Gizę” wspierał majster Ryszard Małecki. W jego teamie pracował też Olek Krawczyszyn, będący na co dzień w ekipie Władimira Borodulina.
Czwartkowe spotkanie było najsłabszym tegorocznym występem dla Petera Karlssona. Szwed zdobył tylko pięć punktów. Najlepiej wypadł w piątej gonitwie, kiedy wspólnie z szalejącym Nicklasem Porsingiem przyjechał do mety na 5:1. Przyczyną problemów rutynowanego Szweda była alergia. Skutki były mocno odczuwane przez ,,Pikeja”, który w Łodzi męczył się niemiłosiernie.

Komentarze

Serwis WLKP24.info do swojego działania wykorzystuje pliki cookies. Stosujemy je, aby zapewnić Państwu jak największą wygodę korzystania z funkcjonalności naszego portalu.

Jeżeli zgadzają się Państwo na korzystanie z cookies przez nasz portal, prosimy o kliknięcie przycisku "Akceptuję". Jeśli nie akceptują Państwo takiego działania, należy zmienić ustawienia cookies w swojej przeglądarce.

Akceptuję

Przeczytaj naszą politykę cookies