Skórnicki: Walka trwa nadal

Reklama

Dla żużlowców Litex MDM Polcopper Ostrovia niedzielne niepowodzenie w rywalizacji z lubelskimi ,,Koziołkami” jest drugim z rzędu na własnym torze. Niestety, Stadion Miejski nie sprzyja biało-czerwonym, którzy dużo lepiej radzą sobie na wyjeździe. Sytuacja Ostrovii w tabeli ponownie nie jest komfortowa. Walka trwa jednak w najlepsze.
 

O tym, że ciężar gatunkowy tego niedzielnego spotkania jest olbrzymi wiedział każdy. Dla obu zespołów to był mecz o wielką stawkę. Ta stawka była jeszcze większa w momencie zakończenia spotkań w Łodzi i Daugavpils. Orzeł zremisował z Wybrzeżem. Natomiast Łotysze wygrali z GKM-em, zdobywając jednocześnie punkt bonusowy. Przegrana Ostrovii powoduje, że biało-czerwoni mają w dorobku 12 punktów. Takim samym bilansem legitymują się łodzianie i zawodnicy ,,Lokomotywy”. Lubelski Węgiel ma dwa ,,oczka” więcej, powracając na trzecie miejsce
Po ostatnim wyścigu w ostrowskiej ekipie panowały przygnębiające nastroje. Prezes Mirosław Wodniczak nie mógł znaleźć dla siebie miejsca. Na jego twarzy można było dostrzec łzy. Szef Ostrovii przebąkiwał coś o rezygnacji z dalszej pracy. Wściekły był Nicklas Porsing, któremu posłuszeństwa odmówił sprzęt. - Tej awarii nie mogliśmy przeciwdziałać w żaden sposób - opowiada 20-latek. - Tuż przed samym startem, będąc pod samą taśmą, gdy przekręcałem manetkę gazu czułem, że nie mam mocy. ,,Perszing” był przybity. Młody Duńczyk bardzo chciał sięgnąć po sukces. - To był tak szczególny mecz. W Lublinie rywale zachowali się w bardzo zły sposób. Tak bardzo liczyłem, że dzisiaj dojdzie do naszego rewanżu. Ten defekt przytrafił się w najgorszym momencie.
Trudne chwile przeżywał trener Michał Widera, który potrzebował blisko godziny, żeby ochłonąć i udzielić nam krótkiego wywiadu. - Nie wiem nic. Nie wiem co mam powiedzieć - rzekł i dopiero po kilku kolejnych minutach próbował oceniać wydarzenia na torze.
Gdy emocje nieco opadły. W ostrowskim zespole doszło do spotkania. Dyskusja trwała kilkadziesiąt minut. Prezes Mirosław Wodniczak wycofał się ze swoich słów, które dotyczyły rezygnacji. Jednocześnie padła propozycja, żeby nowym kapitanem drużyny został Adam Skórnicki. - Teraz narzekanie i użalanie się nad wszystkim, nie da nam niczego - mówi ,,Skóra”. - Mamy problemy. Są trudności. Ja przyznaję, że jestem w czarnej dziurze. Jest źle, ale nie możemy mieć tyle pesymizmu w sobie. Oczywiście. Są przed nami dwa mecze z najmocniejszymi teoretycznie drużynami. To jednak wcale nie oznacza jeszcze niczego. Jak ktoś w nas nie wierzy, to niech zajmie się innymi dyscyplinami. Brakuje mi tego optymizmu. Tej wiary i pewności siebie. Nie możemy chodzić i narzekać. W czwartek wszyscy byli w euforii. Każdy chciał nas nosić na rękach. Teraz niektórzy chcą nas zadeptać. Tak nie można. Tak nie wolno. Sam wiem, że czeka mnie ogrom pracy, żeby dojść do ładu ze sprzętem. Ten silnik, który rozleciał się w meczu z Lokomitvem był doskonały. Takie silniki trafiają się zaledwie kilka razy w karierze. Robię, co mogę, żeby odbudować sprzęt. W piątek jeździłem tu przez cztery godziny. Było dobrze. Dziś udany był pierwszy bieg. Później znów coś nie zagrało. Powtarzam, nie możemy narzekać i wieszać na wszystkich psów. Tak jest najłatwiej. Trzeba zakasać rękawy i dać z siebie wszystko.

Komentarze

Serwis WLKP24.info do swojego działania wykorzystuje pliki cookies. Stosujemy je, aby zapewnić Państwu jak największą wygodę korzystania z funkcjonalności naszego portalu.

Jeżeli zgadzają się Państwo na korzystanie z cookies przez nasz portal, prosimy o kliknięcie przycisku "Akceptuję". Jeśli nie akceptują Państwo takiego działania, należy zmienić ustawienia cookies w swojej przeglądarce.

Akceptuję

Przeczytaj naszą politykę cookies