Żadnych rezygnacji, tylko do pracy

Reklama

Niedzielny pojedynek biało-czerwonej Ostrovii z zespołem grudziądzkiego GKM-u był kapitalnym widowiskiem. To było spotkanie, które do czerwoności rozgrzało fanów czarnego sportu. Na ostrowskim torze zawodnicy obu ekip stoczyli fantastyczny bój. Akcji na dystansie i mijanek było całe mnóstwo.
 

Oczywiście, ostrowscy kibice żużla opuszczali stadion w minorowych nastrojach. Biało-czerwonym nie udało się utrzymać w pierwszoligowym gronie. Degradacja oczywiście bardzo boli. To duży cios dla ostrowskiego środowiska sportowego. Gorycz kibiców była jednak tak, jakby mniejsza. Wszystko za sprawą widowiska, które zostało im zafundowane.

Olbrzymia stawka meczu w połączeniu z wielkimi emocjami i doskonałym spektaklem na torze sprawiły, że fani czarnego sportu, wiele wyścigów oglądali na stojąco! Godna podkreślenia jest atmosfera, która zapanowała na stadionie. Gromkie: Ostrovia, Ostrovia, niosło się po trybunach i było słyszane w różnych częściach miasta. 

Wisienką na torcie był bieg numer 13. Wtedy młodzieńcze lata przypomniał sobie Peter Karlsson. ,,Okularnik” przeprowadził niesamowitą akcję na dystansie. To była poezja żużla. Z trzeciej pozycji przedarł się na czoło stawki. 

Mecz pokazał po raz kolejny, jak duże jest zapotrzebowanie na żużel dobrej jakości w Ostrowie i regionie. Zakochani w czarnym sporcie kibice są spragnieni meczów o stawkę, spotkań podwyższonego ryzyka z podtekstami. Po prostu, fani chcą meczów, które gwarantują olbrzymie emocje i doskonałe ściganie. Tak było w niedzielę. To był, nie kawałek, ale kawał, porządnego żużla.

No i jeszcze jedno. Po raz kolejny przekonaliśmy się, jak zupełnie inny, dużo lepszy wymiar ma speedway w blasku jupiterów. Sztuczne oświetlenie powoduje, że mecz ogląda się zupełnie inaczej. To wszystko ma swój błysk i niepowtarzalną atmosferę.

Ostrovia spadła do grona drugoligowców. Dlaczego? Na to niepowodzenie złożyło się wiele czynników. Skandaliczne zachowanie Andrieja Kudriaszowa w Lublinie, pech w postaci różnych sytuacji zawodników ostrowskiej drużyny, błędy działaczy, błędy trenera itd. itp. Każdy ma swoją cegiełkę w niepowodzeniu. Mówi o tym głośno prezes Wodniczak, podkreśla trener Widera. Teraz trzeba usiąść.

Rozmawiać, analizować, wyciągać odpowiednie wnioski. Musi paść wiele słów. Muszą być gorzkie i ostre słowa. Serce do pracy działacze Ostrovii mają wielkie. Przez ostatnie dni niemal nie opuszczali stadionu. Gdyby mogli, sami wsiedliby na motocykl i utrzymali dla Ostrowa I ligę. Działacze są jednak oczywiście od zarządzania. Degradacja to nie koniec świata. Trzeba pracować dalej. Czasem przecież, dobrze zrobić krok do tyłu, żeby po chwili wykonać dwa potężne do przodu.

Drugoligowa banicja Ostrovii musi potrwać tylko rok. Miejsce tego klubu, przy tym zainteresowaniu kibiców, zaangażowaniu wielu osób, jest na torach pierwszoligowców.

O rezygnacjach i załamywaniu rąk należy natychmiast zapomnieć. Czas, najlepiej już od jutra, rozpocząć przygotowania do kolejnego sezonu. Praca, praca, jeszcze raz praca, żeby powrócić w pierwszoligowe szeregi mocniejszym pod każdym względem, finansowym, organizacyjnym i sportowym.
 

Komentarze

Serwis WLKP24.info do swojego działania wykorzystuje pliki cookies. Stosujemy je, aby zapewnić Państwu jak największą wygodę korzystania z funkcjonalności naszego portalu.

Jeżeli zgadzają się Państwo na korzystanie z cookies przez nasz portal, prosimy o kliknięcie przycisku "Akceptuję". Jeśli nie akceptują Państwo takiego działania, należy zmienić ustawienia cookies w swojej przeglądarce.

Akceptuję

Przeczytaj naszą politykę cookies