Wraca "tempo" i temperament Martyńskiego?

Reklama

Krzysztof Martyński - szczypiornista Ostrovii,  który w sobotnim spotkaniu zdobył 8 bramek, twierdzi że kołowi zagrali najlepszy mecz w tym sezonie. "Współpraca z nimi pozwoliła mi na to, do czego jestem nauczony od kilku sezonów, to tempo" podkreśla piłkarz  i dodaje, że wreszcie uporał się z mikrokurazem torebki stawowej. 

Do tej pory Martyński nie błyszczał. W meczu z ASPR Zawadzkie zdobył 6 bramek, w potyczce z ŚKPR Świdnica 4. Na początku zapowiadano go jako głównego "egzekutora" w nowej ekipie KPR Ostrovii. Udowodnił to dopiero w ostatnim meczu z SPR Tarnów, gdzie zdobył 8 bramek i był jednym z ojców tego sukcesu. Mało tego, umiał poderwać drużynę do walki o otrzymanie wyniku do 60. minuty. 

- Tak naprawdę to był mój pierwszy mecz, gdzieś tam, z którego jestem zadowolony, bo dużo osób patrzy powiedzmy na bramki, czy coś takiego. Ja dzisiaj jestem, bardziej zadowolony i z gry w obronie, i ze współpracy z kołowymi, i z tych bramek - powiedział nam po sobotnim spotkaniu były gracz Grunwaldu Poznań. 

Martyński podkreślał doskonałą współpracę m.in. z Pawłem Piosikiem, dzięki której drużynie z Ostrowa udało się zdobywać bramki po akcji w kole. Według piłkarza Ostrovii kołowi zagrali najlepszy mecz w tym sezonie. 

- To nie było tak, że ja sobie wziąłem piłkę i rzuciłem, tylko ta współpraca właśnie z kołowym, czy z bocznymi rozgrywającymi umożliwiła mi to, powiedzmy, do czego ja jestem nauczony od paru sezonów, gdzieś to "tempo" - podkreślał Martyński. 

- Krzysiu ma temperament i potrafi poderwać zespół, pociągnąć, a dodatkowo potrafi poderwać wręcz widownię. To działa dwustronnie. Na niego działa doping, a on działa na widownię. Jest to fajny element takiego folkloru sportowego - tłumaczy Filip Orleański, trener KPR Ostrovii, który opisuje zachowanie Krzysztofa Matyńskiego po kilku zdobytych bramkach. Ten zawodnik w dość widowiskowy sposób mobilizował fanów, by ci jeszcze intensywniej kibicowali poczynaniom ostrowskiej drużyny. Opłaciło się. 

- Gdzieś tam były mikrourazy, ja akurat miałem wybitą torebkę stawową w palcu, była to ręka rzucająca - tłumaczy swoją dotychczasową dyspozycję Krzysztof Martyński. - Można powiedzieć, że dopiero teraz od wtorku, od środy gdzieś tam mi puściło, jeszcze musiałem grać z palcem owiniętym taśmą, jest to ręka rzutna (...) Były takie proste błędy w tych pierwszych meczach, zgubiona piłka, niedokładne podania, a dzisiaj nie wiem czy zrobiliśmy więcej jak dwa, trzy takie niewymuszone błędy, gdzie w każdym spotkaniu robiliśmy 14. I to są właśnie takie niuanse, które gdzieś tam na początku okresu przygotowawczego się pojawiły - dodał. 

Krzysztof Martyński w takiej dyspozycji jest potrzebny Ostrovii szczególnie w nadchodzącym meczu derbowym z MKS Szczypiorno Kalisz. Prestiżowe spokanie już w najbliższą sobotę. 

Komentarze

Serwis WLKP24.info do swojego działania wykorzystuje pliki cookies. Stosujemy je, aby zapewnić Państwu jak największą wygodę korzystania z funkcjonalności naszego portalu.

Jeżeli zgadzają się Państwo na korzystanie z cookies przez nasz portal, prosimy o kliknięcie przycisku "Akceptuję". Jeśli nie akceptują Państwo takiego działania, należy zmienić ustawienia cookies w swojej przeglądarce.

Akceptuję

Przeczytaj naszą politykę cookies