W życiu koledzy, na boisku rywale

Reklama

Znali się jak łyse konie, zwłaszcza że znakomita większość zawodników MKS-u Kalisz to wychowankowie lub byli zawodnicy ostrowskiego szczypiorniaka. W derbowym meczu nie było jednak sentymentów. Dla graczy obu drużyn liczyła się tylko wygrana i 2 punkty. "Oni traktowali mnie tak samo, jak ja ich" - mówił Maciej Nowakowski.

O derbach regionu mówiło się odkąd poznaliśmy terminarz rozgrywek pierwszej ligi grupy B. Debiutujący w tym sezonie MKS Szczypiorno Kalisz, to podobnie jak ostrowski KPR drużyna z tradycjami, o czym przypomniał zarówno napis nad vipowską trybuną kaliskiej Areny ("Tutaj narodził się szczypiorniak"), jak i spiker przed sobotnimi derbami. Te dostarczyły zarówno kibicom, jak i zawodnikom sporo emocji.

- To jest ta esencja sportu. Dopisała frekwencja, dopisał doping. Obydwa kluby były przez swoich fanów fajnie dopingowane, w sposób kulturalny. Tu nie było żadnych animozji, o które się może wcześniej bano. Szkoda, że mecz nie zakończył się remisem, bo uważam, że zespół z Ostrowa zasłużył tutaj na punkt i obie ekipy nie powinny mieć do tego wyniku pretensji. My oczywiście się cieszymy, że zgarniamy dwa punkty, ale na pewno chciałbym tutaj pochwalić chłopaków z Ostrowa - mówił wczoraj Bruno Budrewicz, szkoleniowiec MKS-u.

Rafał Niedzielski, zawodnik kaliskiego szczypiorniaka, występował w Ostrovii dwa sezony temu. Wtedy szkoleniowcem ostrowskiej "siódemki" był Eugeniusz Lijewski. Po wczorajszych derbach najlepiej punktujący strzelec MKS-u przyznał, że ten mecz zapamięta na długo. Razem z Maciejem Nowakowskim byli największymi katami dla ekipy z Ostrowa.

- Z Ostrovią grało się rewelacyjnie, wybornie wręcz. Cieszę się, że wygraliśmy, że zdobyliśmy dwa punkty, tym bardziej, że jest to zespół, w którym występowałem, jak reszta zespołu. To był właśnie ten dodatkowy smaczek - przyznał Niedzielski, autor 9 celnych trafień.

Motywacji zawodnikom obu drużyn w pojedynku derbowym dodawał fakt, że nie chodziło tutaj jedynie o 2 punkty, ale o prestiż w regionie. Teraz do meczu rewanżowego to właśnie Kalisz będzie mógł się szczycić mianem "wielkiego zwycięzcy derbowego pojedynku". Na parkiecie widać było żywiołowe i widowiskowe reakcje Macieja Nowakowskiego oraz Błażeja Potockiego - nomen omen - byłych zawodników Ostrovii.

- Tutaj były takie interpersonalne porachunki graczy, którzy kiedyś grali w Ostrovii, a teraz grają w Kaliszu. No dobrze, to jest esencja sportu. Byle by walka toczyła się w atmosferze sportowej i sędziowana była przez parę, która ma do tego predyspozycje, a nie ma złą wolę i gwiżdże na stronę gospodarzy - mówił po przegranym spotkaniu Filip Orleański, trener ostrowian.

- Oni (zawodnicy KPR - przyp. red) tak samo mnie traktowali, jak ja ich. Po prostu ja dzisiaj gram w Kaliszu i czy bym w zeszłym roku grał w Kaliszu i poszedł do Ostrovii, to tak samo bym grał. Po prostu dzisiaj jestem w Kaliszu i chciałem, żebyśmy wygrali. Nie tylko dlatego, że to Ostrów, ale po prostu dwa ostatnie mecze przegraliśmy. W Ostrovii nastąpiły zmiany, nastąpiła zmiana trenera, oni wygrali ostatni mecz, więc byli jakby na fali, a teraz my wygralliśmy, więc ten mecz naprawdę nam się przydał po tych dwóch porażkach, które odnieśliśmy - powiedział w rozmowie z nami Maciej Nowakowski, drugi najlepszy strzelec w barwach MKS-u.


Wczorajsza przegrana w derbach regionu spowodowała spadek KPR z 10. na 11. miejsce. Drużyna Filipa Orleańskiego ma nadal 5 punktów. MKS Kalisz z 8 punktami zajmuje teraz 6. miejsce, a od czuba tabeli ekipę Bruno Budrewicza dzielą jedynie dwa punkty.

Komentarze

Serwis WLKP24.info do swojego działania wykorzystuje pliki cookies. Stosujemy je, aby zapewnić Państwu jak największą wygodę korzystania z funkcjonalności naszego portalu.

Jeżeli zgadzają się Państwo na korzystanie z cookies przez nasz portal, prosimy o kliknięcie przycisku "Akceptuję". Jeśli nie akceptują Państwo takiego działania, należy zmienić ustawienia cookies w swojej przeglądarce.

Akceptuję

Przeczytaj naszą politykę cookies