Groźny wypadek piłkarzy Jaroty

Reklama

Chwile grozy przeżyli w poniedziałkowe popołudnie piłkarze Jaroty Hotel w trakcie podróży na trening do Jarocina. Damian Pawlak i Krzysztof Bartoszak uczestniczyli w makabrycznie wyglądającym wypadku, po którym ich samochód nadaje się tylko do kasacji. Na szczęście piłkarzom JKS-u nic poważnego się nie stało.
 

- Dziękuję Bogu, że miał nas w swojej opiece - mówi Damian Pawlak, który z drżącym głosem opowiada o tym wszystkim, co zdarzyło się w poniedziałek popołudniu. Do wypadku doszło na odcinku Klęka - Radliniec. Tam właśnie zawodnicy JKS-u stracili panowanie nad autem. Jadąc z dużą prędkością, wpadli do rowu. Po chwili rozpędzony samochód uderzył z całym impetem w drzewo.

- Za wiele z tego wypadku nie pamiętam - relacjonuje Damian Pawlak. - To szczęście w nieszczęściu, że nikomu z nas nic się nie stało. Razem z nami jechał jeszcze bramkarz Lecha Poznań, który miał trafić do nas na testy. Zaraz po wyjściu z auta - widząc, że chłopakom też nic się nie stało - odetchnąłem z ulgą. Radość była ogromna. Dostaliśmy wielką szansę od życia. Niewiele zabrakło do tego, aby dzisiaj nas tutaj nie było. Wszyscy jesteśmy mocno poobijani. Krzysiek doznał urazu głowy. Przy tym wszystkim, co się wydarzyło, to jednak tylko mały uszczerbek na zdrowiu.
 

Komentarze

Serwis WLKP24.info do swojego działania wykorzystuje pliki cookies. Stosujemy je, aby zapewnić Państwu jak największą wygodę korzystania z funkcjonalności naszego portalu.

Jeżeli zgadzają się Państwo na korzystanie z cookies przez nasz portal, prosimy o kliknięcie przycisku "Akceptuję". Jeśli nie akceptują Państwo takiego działania, należy zmienić ustawienia cookies w swojej przeglądarce.

Akceptuję

Przeczytaj naszą politykę cookies