Tajemnicza tragedia w przestworzach

Tajemnicza tragedia w przestworzach

Ministerstwo Transportu Malezji potwierdziło dziś, że boeing MH370 spadł do Oceanu Indyjskiego. Nikt z pasażerów nie przeżył. Samolot 8 marca zniknął z radarów, natomiast miesiąc wcześniej uchwycił go na fotografii jarocinianin Tomasz Bartkowiak. Dziś autor zdjęcia zdradził nam swoją hipotezę na temat tragicznego lotu MH370. Oto ona.

Dla śledzących doniesienia telewizyjne moja teoria wyda się dość niesamowita, ale nie będę powtarzał wielu realnych hipotez codziennie powtarzanych w mediach,  gdyż w zasadzie każdy scenariusz jest możliwy.

Na dzień dzisiejszy „prawdopodobnie”, bo według oficjalnego stanowiska władz Malezji, samolot rozbił się  - wodował (bo tak naprawdę nie wiadomo) ok. 2300 km od australijskiego miasta Perth w południowym rejonie Oceanu Indyjskiego tj. ok 7 godzin lotu od punktu, w którym urwał się kontakt radarowy z lotem MH370. To tam najprawdopodobniej doszło do celowego wyłączenia systemów lokalizujących samolot oraz celowej zmianie kursu.

Moja teoria, która wydaje mi się najprawdopodobniejsza, ale ze względu na tajemnicę, co zostało wiezione w samolocie, nigdy może nie być ujawniona. Wiąże się ona z narażeniem życia pasażerów, a tym samym niesamowicie wielkimi odszkodowania dla ofiar tej katastrofy.

Podstawowe pytanie, które się nasuwa: „co było w ładowni towarowej zaginionego lotu Boeinga 777-200 Malezyjskich linii lotniczych? Wypowiedź jednego z pracowników lotniska krótko po katastrofie brzmiała, że na pokładzie było ok. trzech ton wartościowego kruszcu. Co to oznacza? Mówi się o złocie. Przytacza to także w wypowiedzi dla TVN24 jeden z polskich kapitanów samolotów pasażerskich, który twierdzi, że w rozmowach z jego kolegami pracującymi w malezyjskich liniach lotniczych pojawia się na pokładzie spory lądunek złota. Chciałbym nadmienić, że Malezja jest też dostawcą bardzo cennych minerałów tzw. metale ziem rzadkich (pierwiastki ziem rzadkich) stosowanych miedzy innymi w technologii atomowej, tym samym możliwych do wyprodukowania np. brudnej bomby atomowej, ale to już hipoteza tylko teoretyczna. W związku z tak cennym ładunkiem została zaplanowana i bardzo dokładnie przeprowadzona operacja mająca na celu przejęcie w/w ładunku „złota” przez jakąś organizacje lub grupę ludzi.

Nadal niewyjaśniona jest sprawa symulatora lotów znalezionego u jednego z pilotów, a także informacja o techniku linii lotniczej przebywającym na pokładzie. Prawdopodobny ich udział w takiej operacji jest bardzo realny. Następuje wyłączenie urządzeń lokalizacyjnych z jednoczesną zmiana kursu i zejściem na niską wysokość, co potwierdza ostatnia pozycja samolotu namierzona przez radary wojskowe. Ze względu na brak wiedzy z zakresu technicznych możliwości mogę się mylić, ale otwarcie od wewnątrz luku bagażowego i wyrzucenie cennego  ładunku na umówione terytorium lub międzylądowanie na lądowisku gdzie towar został rozładowany następnie wysłaniu samolotu dla zatarcia śladów środkiem Oceanu Indyjskiego, gdzie namierzenie samolotu i zlokalizowanie było by najtrudniejsze. Zaprogramowanie autopilota lub zmuszenie pilota do samobójczego lotu w tak odległy teren jak południe oceanu indyjskiego, gdzie odległość od lądu i głębokość oceanu ukryją wszystkie ślady przestępstwa – to moja hipoteza. Realne jest też,  że złoto zostało już skradzione na terenie lotniska, a potem tylko uprowadzono samolot tak, by jak najtrudniej było to zweryfikować, czyli w tak odległy dziewiczy i głęboki rejon Oceanu Indyjskiego.

Tomasz Bartkowiak

Komentarze

Serwis WLKP24.info do swojego działania wykorzystuje pliki cookies. Stosujemy je, aby zapewnić Państwu jak największą wygodę korzystania z funkcjonalności naszego portalu.

Jeżeli zgadzają się Państwo na korzystanie z cookies przez nasz portal, prosimy o kliknięcie przycisku "Akceptuję". Jeśli nie akceptują Państwo takiego działania, należy zmienić ustawienia cookies w swojej przeglądarce.

Akceptuję

Przeczytaj naszą politykę cookies