Szpital w Ostrovii

Reklama

Prawdziwy szpital zapanował w zespole piłkarzy ręcznych Ostrovii. Trener Filip Orleański nie może teraz korzystać z czwórki zawodników. Kontuzjowani są dwaj podstawowi bramkarze: Filip Tarko i Maciej Adamczyk. W tej sytuacji jedynym golkiperem pozostał w zespole junior Bartłomiej Filipiak.
 

Ostrowscy szczypiorniści od początku rozgrywek borykają się z różnymi kłopotami zdrowotnymi. Urazy nie omijają biało-czerwonych. - Taka jest właśnie piłka ręczna. To sport brutalny, w którym kontuzje są codziennością - przyznaje trener ostrowian Filip Orleański. Szkoleniowiec Ostrovii nie ma jednak teraz dobrego nastroju. Już od kilkunastu dni z urazem ręki zmaga się Maciej Adamczyk, który do gry gotowy będzie dopiero w styczniu. Niestety, w tym tygodniu w trakcie treningu urazu kręgosłupa nabawił się Filip Tarko, który zmuszony jest odpoczywać od treningów. W sobotę ma jednak zagrać w kończącym I rundę spotkaniu z KSSPR Końskie. Obecnie w zespole pozostał już tylko jeden bramkarz, którym jest 18-letni junior Bartłomiej Filipiak, nie mający jednak doświadczenia w seniorskim pierwszoligowym szczypiorniaku. Sytuacja na pozycji bramkarza w Ostrovii jest więc teraz bardzo niewesoła.
To jednak nie koniec problemów. W środę w trakcie treningu urazu łokcia i żeber nabawił się Krzysztof Martyński, który w ostatnich kilku meczach prezentował świetną formę, będąc najlepszym snajperem zespołu. - Upadłem bardzo groźnie na parkiet. Nie mogę trenować, bowiem mam problemy z oddychaniem - przyznaje popularny ,,Martyn”, który także liczy, że w sobotę zdoła jednak pojawić się na parkiecie. - Mamy jeszcze trzy dni do meczu. Także wierzę, że zdrowie mi dopisze - przyznaje najskuteczniejszy gracz Ostrovii, który w dotychczasowych meczach zdobył 75 bramek, będąc jednocześnie trzecim najlepszym snajperem grupy B I ligi. Krzysztof Martyński zapewne w sobotę zagra. Już w poprzednich meczach pokazał, że jest prawdziwym twardzielem. Grał pomimo różnych urazów. W spotkaniu z łodzkim AZS-em był na parkiecie nawet mimo bolesnych urazów stawów skokowych.
Do grona zawodników, którzy mają problemy zdrowotne zaliczyć jeszcze trzeba Piotra Bielca. 23-latek w ostatnich minutach spotkania we Wrocławiu uderzony został w krtań. Leżąc na parkiecie, w momencie interwencji służb medycznych, dwukrotnie tracił przytomność. Przez kilka dni Piotr Bielec musiał stosować specjalną dietę, żeby wrócić do zdrowia. Teraz już trenuje, choć nie jest jeszcze w 100 procentach zdrowy.

Komentarze

Serwis WLKP24.info do swojego działania wykorzystuje pliki cookies. Stosujemy je, aby zapewnić Państwu jak największą wygodę korzystania z funkcjonalności naszego portalu.

Jeżeli zgadzają się Państwo na korzystanie z cookies przez nasz portal, prosimy o kliknięcie przycisku "Akceptuję". Jeśli nie akceptują Państwo takiego działania, należy zmienić ustawienia cookies w swojej przeglądarce.

Akceptuję

Przeczytaj naszą politykę cookies