Wygrana po dreszczowcu

Reklama

Do czerwoności rozgrzały swoich kibiców koszykarki Ostrovii, które w niedzielne popołudnie we własnej hali podejmowały rezerwy gorzowskiego AZS-u. O losach tego pojedynku decydowała niezwykle emocjonująca końcówka. W niej lepiej wypadły gospodynie, które tym samym zwyciężyły 62:59.
 

Początek niedzielnego spotkania był kapitalny dla ostrowianek. Biało-czerwone rozpoczęły mecz od mocnego uderzenia. Po pięciu minutach prowadziły 12:0. W kolejnych fragmentach I kwarty ostrowski zespół poszedł za ciosem. W 8 minucie było już 17:3 dla podopiecznych Andrzeja Kowalczyka.

Niestety, w II kwarcie ostrowski zespół ogarnęła niemoc. Rywalki załapały właściwy rytm. W efekcie ,,akademiczki” systematycznie odrabiały straty. Ostrovia miała problemy z budowaniem swoich ofensywnych akcji. Do przerwy gospodynie wygrywały, ale zaledwie 30:27.
Po zmianie stron emocje były jeszcze większe. AZS w III objął prowadzenie, ale po dwóch ,,trójkach” Edyty Mielczarek ponownie prowadziła Ostrovia 44:38.

W ostatniej odsłonie było jeszcze bardziej ciekawiej. 3 minuty przed zakończeniem gorzowski zespół prowadził, ale trafienie dystansowe Marty Mistygacz sprawiło, że to Ostrovia wygrywała 57:55. Losy spotkania rozstrzygnięte zostały w dramatycznej końcówce. W niej więcej zimnej krwi zachowały gospodynie. Wygraną Ostrovii przypieczętowała Milena Krzyżaniak, która w kluczowych momentach trafiła trzy z czterech rzutów wolnych.
 

Komentarze

Serwis WLKP24.info do swojego działania wykorzystuje pliki cookies. Stosujemy je, aby zapewnić Państwu jak największą wygodę korzystania z funkcjonalności naszego portalu.

Jeżeli zgadzają się Państwo na korzystanie z cookies przez nasz portal, prosimy o kliknięcie przycisku "Akceptuję". Jeśli nie akceptują Państwo takiego działania, należy zmienić ustawienia cookies w swojej przeglądarce.

Akceptuję

Przeczytaj naszą politykę cookies