Nekrologi

Ludomira Namysł


* 27.09.1920   ✝ 01.09.1939

Ludomira Namysł była harcerską sanitariuszką, uczestniczką kampanii wrześniowej. Urodziła się 27 września 1920 roku w Odolanowie. Jej rodzicami byli Władysław i Stefania Namysłowie. Koleżanki i bliscy nazywali ją Mirka. Po szkole powszechnej uczęszczała do Gimnazjum Żeńskiego w Ostrowie Wielkopolskim. W okresie nauki aktywnie udzielała się w harcerstwie. Przez kilka lat pełniła kolejno funkcje zastępowej, przybocznej i drużynowej. W czasie wakacji razem z koleżankami wyjeżdżała na obozy szkoleniowo – wypoczynkowe. Jej znajomi podkreślali, że była bardzo wrażliwa na krzywdę ludzką i niesprawiedliwość. W maju 1939 roku zdała maturę z wyróżnieniem. Jej marzeniem były studia medyczne, ale na przeszkodzie stanęła wojna. Pierwszego września wcześnie rano Ludomira Namysł zgłosiła się jako ochotniczka do harcerskiej drużyny sanitarnej PCK, której komendantem była Kazimiera Gasidło – nauczycielka po przeszkoleniu z obrony cywilnej. Tego samego dnia wieczorem razem z koleżankami wyruszyła z 2 batalionem 60 Pułku Piechoty na front jako sanitariuszka. W miejscowości Kaczory spotkała swego ojca, odjeżdżającego z rodziną w stronę Wierzbna. Namawiał ją  do przyłączenia się, ale odmówiła, postanawiając nieść pomoc innym. Wraz z drużyną przebyła szlak bojowy prowadzący z Odolanowa przez Gorzyce Wielkie, Ostrów, Kalisz, Turek, Koło do Uniejowa. Wielokrotnie przeżyła nieprzyjacielskie naloty. W Uniejowie na ochotnika zgłosiła się do transportu rannych żołnierzy z punktu opatrunkowego do szpitala polowego. Nie wróciła już do swojej drużyny. Przeżyła wojenną tułaczkę i kolejne ewakuacje. Towarzysząc rannym dotarła w okolice Warszawy. Na odkrytym terenie, nastąpił kolejny nalot niemieckich samolotów, połączony z ostrzałem artyleryjskim. Nie posłuchała próśb rannych żołnierzy by ratowała się ucieczką. Nie chciała nikogo pozostawiać na łasce losu. Zginęła, gdy kula z karabinu maszynowego przeszyła jej krtań. Po zakończeniu nalotu żołnierze wykopali grób i pochowali ją w miejscowości Nadarzyn. Po wojnie ojciec odszukał to miejsce. Po ekshumacji 25 września 1947 roku sprowadził jej zwłoki do rodzinnego Odolanowa. W Nadarzynie uroczyście żegnali ją mieszkańcy przy asyście wojska. W niedzielę, 28 września 1947 roku odbył się drugi pogrzeb, który był wielką patriotyczną manifestacją. Jej szczątki zostały pochowane w białej trumnie. Wzruszającą mowę wygłosił ks. Jan Joachimowski, proboszcz odolanowski. Pochowana została na cmentarzu na Górce. Jej nazwisko figuruje na tablicy pamiątkowej wmurowanej w Liceum Żeńskim w Ostrowie (obecnie II Liceum Ogólnokształcące im. w. Reymonta). Rodzinny Odolanów nadał jednej z ulic imię Ludomiry Namysł. 

PRZECZYTAJ CAŁY ARTYKUŁ

Ludomira Namysł była harcerską sanitariuszką, uczestniczką kampanii wrześniowej. Urodziła się 27 września 1920 roku w Odolanowie. Jej rodzicami byli Władysław i Stefania Namysłowie. Koleżanki i bliscy nazywali ją Mirka. Po szkole powszechnej uczęszczała do Gimnazjum Żeńskiego w Ostrowie Wielkopolskim. W okresie nauki aktywnie udzielała się w harcerstwie. Przez kilka lat pełniła kolejno funkcje zastępowej, przybocznej i drużynowej. W czasie wakacji razem z koleżankami wyjeżdżała na obozy szkoleniowo – wypoczynkowe. Jej znajomi podkreślali, że była bardzo wrażliwa na krzywdę ludzką i niesprawiedliwość. W maju 1939 roku zdała maturę z wyróżnieniem. Jej marzeniem były studia medyczne, ale na przeszkodzie stanęła wojna. Pierwszego września wcześnie rano Ludomira Namysł zgłosiła się jako ochotniczka do harcerskiej drużyny sanitarnej PCK, której komendantem była Kazimiera Gasidło – nauczycielka po przeszkoleniu z obrony cywilnej. Tego samego dnia wieczorem razem z koleżankami wyruszyła z 2 batalionem 60 Pułku Piechoty na front jako sanitariuszka. W miejscowości Kaczory spotkała swego ojca, odjeżdżającego z rodziną w stronę Wierzbna. Namawiał ją  do przyłączenia się, ale odmówiła, postanawiając nieść pomoc innym. Wraz z drużyną przebyła szlak bojowy prowadzący z Odolanowa przez Gorzyce Wielkie, Ostrów, Kalisz, Turek, Koło do Uniejowa. Wielokrotnie przeżyła nieprzyjacielskie naloty. W Uniejowie na ochotnika zgłosiła się do transportu rannych żołnierzy z punktu opatrunkowego do szpitala polowego. Nie wróciła już do swojej drużyny. Przeżyła wojenną tułaczkę i kolejne ewakuacje. Towarzysząc rannym dotarła w okolice Warszawy. Na odkrytym terenie, nastąpił kolejny nalot niemieckich samolotów, połączony z ostrzałem artyleryjskim. Nie posłuchała próśb rannych żołnierzy by ratowała się ucieczką. Nie chciała nikogo pozostawiać na łasce losu. Zginęła, gdy kula z karabinu maszynowego przeszyła jej krtań. Po zakończeniu nalotu żołnierze wykopali grób i pochowali ją w miejscowości Nadarzyn. Po wojnie ojciec odszukał to miejsce. Po ekshumacji 25 września 1947 roku sprowadził jej zwłoki do rodzinnego Odolanowa. W Nadarzynie uroczyście żegnali ją mieszkańcy przy asyście wojska. W niedzielę, 28 września 1947 roku odbył się drugi pogrzeb, który był wielką patriotyczną manifestacją. Jej szczątki zostały pochowane w białej trumnie. Wzruszającą mowę wygłosił ks. Jan Joachimowski, proboszcz odolanowski. Pochowana została na cmentarzu na Górce. Jej nazwisko figuruje na tablicy pamiątkowej wmurowanej w Liceum Żeńskim w Ostrowie (obecnie II Liceum Ogólnokształcące im. w. Reymonta). Rodzinny Odolanów nadał jednej z ulic imię Ludomiry Namysł. 

ZŁÓŻ KONDOLENCJE

Serwis WLKP24.info do swojego działania wykorzystuje pliki cookies. Stosujemy je, aby zapewnić Państwu jak największą wygodę korzystania z funkcjonalności naszego portalu.

Jeżeli zgadzają się Państwo na korzystanie z cookies przez nasz portal, prosimy o kliknięcie przycisku "Akceptuję". Jeśli nie akceptują Państwo takiego działania, należy zmienić ustawienia cookies w swojej przeglądarce.

Akceptuję

Przeczytaj naszą politykę cookies